#kobieta, #dzieci, #zabawa, #testy, #recenzje, #opinie, #przepisy, #diy, #fotografia, #blogmam, #blogującamama, #instamama, #testyirecenzje, #rzetelneopinie, #women, #kids, #formam #forkids, #dladzieci, #dlamam, #blogparentingowy, #bloglifestyle, #lifestyle, #parenting, #mama, #matka,
Książka - To co kocham

Zagadki Hidden Springs – Ann H. Gabhart – Śmierć przychodzi pocztą.

Dawno nie było nic książkowego? Tak nie było, moja wina. Ale dziś nadrabiam. Choć nie zrecenzowałam obu to ta część z którą dziś przychodzę mnie zaskoczyła. A mowa o Zagadkach Hidden Springs.

Pierwsza Mordet=rstwo w sądzie zapowiada się bardo ciekawie więc trzeba będzi elekturę koniecznie nadrobić.

 

Po kilku latach służby w policji w Chicago, Michael Keane bez problemów potrafi zrelaksować się w dużo mniej stresującej pracy zastępcy szeryfa w rodzinnym mieście. W Hidden Springs w stanie Kentucky nic się przecież nie dzieje. Całkiem nic aż do momentu, gdy na schodach budynku sądu zostaje znaleziony martwy mężczyzna. Społeczność zaczyna czuć się nieswojo, aczkolwiek nikt nie jest śmiertelnie przerażony. W końcu mężczyzna był obcy. Wszystko się jednak zmienia, gdy na Main Street zostaje zamordowany jeden z miejscowych.

Michael próbuje rozwikłać zagadkę, a niemal każdy wścibski mieszkaniec zdaje się mieć własną teorię. Kiedy szeryf nalega, aby sprawdzić jedną z tych niedorzecznych hipotez, zaskakujące odkrycie zmusza go do szaleńczych poszukiwań tajemniczego mordercy. Niestety, musi przyznać, że jego wyobrażenie o życiu w Hidden Springs, bardzo odbiega od rzeczywistości. 

Zastępca szeryfa, Michael Keane, nie jest zadowolony ze sławy bohatera Hidden Springs, jaką zyskał po ściągnięciu samobójcy z krawędzi mostu nad Eagle River. Działo się to na oczach wielu świadków, a kilka osób uwieczniło te zapierające dech w piersiach chwile przy pomocy swoich aparatów. Gorączka medialna nie potrwa jednak zbyt długo, gdyż spokój mieszkańców miasteczka zostanie zakłócony przez kolejny incydent.
Pocztą przychodzą zdjęcia martwej dziewczyny i wiele wskazuje na to, że mordercą jest człowiek, którego Michael wcześniej uratował. Policjant usiłuje rozwikłać zagadkę dotyczącą zbrodni w Hidden Springs, jednak przestępca wyprzedza go o krok. Dodatkowo Keane musi chronić osoby, które kocha, ponieważ zabójca w swoim kolejnym ataku może wziąć za cel jedną z nich.

Dwie różne historie w podobnym klimacie, do tego w tej samej mieścinie. W Hidden Springs życie mknie spokojnie, cicho, ludzie żyją powoli i beztrosko do czasu.

Książkę zaczynamy od ilustracji, pierwsza scena, scena nieudanej próby samobójczej. Przykre zdarzenie, jakich wiele na świecie niestety. Mnóstwo świadków, i zapewne żaden z nich nie chciałby być w tym miejscu o tej porze, no chyba że łaknące plot i ploteczek namiastki. Wszystko w blasku fleszy aparatów i telefonów. Kto by pomyślał że uratowanie niedoszłego samobójcy na moście Eagle River, przez zastępcę szeryfa będzie miało taki ciąg dalszy. Owy zastępca Michael Keane zyskuje sławę, staje się bohaterem Hidden Spring, jednak nie każdemu jest to na rękę.

Media potrafią każdy incydent rozdmuchać do skali wojny światowej tak jak było to teraz, i gdy już zdawało się ze sprawa ucichła i można wrócić do starego spokojnego toku życia, mieszkańców przerazi coś co zakłóci na nowo życie w Hidden Springs.  Zarówno zastępca jak i pewien dziennikarz otrzymują zdjęcia zamordowanej dziewczyny. Zaczyna się trudne i pełne napięcia śledztwo. Sprawca wykazuje się ogromną pewnością siebie rozsyłając zdjęcia. Wkrótce giną dwie młode kobiety, i jak się okazuje zna je bardzo dobrze Michael. Co sprawiło że zaczął łączyć morderstwa z niedoszłym samobójcą, dlaczego to on jest głównym podejrzanym? Michael ma wreszcie szansę się wykazać, jednak nie chce popełnić kolejnego błędu, z czasem słowa niedoszłego samobójcy którego uratował”Będziesz żałował że mnie nie popchnąłeś” zaczną budować myśl że popełnił błąd, bo być może uratował mordercę? Czy faktycznie tak jest? Czy ma się czego obawiać, jak może uchronić bliskich? Co tak naprawdę łączy te morderstwa, sprawce i samego Michaela? Te pytania zada sobie każdy czytelnik, i nie odpuści dopóki nie pozna prawdy.

Powiem Wam jedno, Ann H. Gabhart zbudowała rewelacyjną i na swój, na jej sposób spokojną, aczkolwiek dramatyczną, kryminalną powieść, budującą napięcie, emocjonującą z nutką horroru i romantyzmu, co utrzyma każdego czytelnika w fotelu dopóki nie skończy książki. Zaskoczy was zakończeniem, i okaże się że nic tu nie jest takie na jakie wygląda, no prawie nic. Ann wprowadziła mnie w ciekawe miejsce, spokojne, może wręcz i nudne miasteczko ale w którym wreszcie coś zaczyna się dziać. Wszystko jest tu starannie dopracowane, nie wyczuwa się jakichkolwiek braków, niedomówień. Wszystko lekkie i choć to kryminalne historie to autorka nie utrzymuje nas tu tylko i wyłącznie w uczuciu strachu czy niepokoju. Serwuje nam tu smaczny i nienachalny romans który nie przyćmiewa w niczym głównego wątku a dodaje ciut smaku  i pikanterii. Świetna pozycja którą z czystym sumieniem mogę polecić, i mimo swoich  368 stron czyta się ją bardzo szybko, głównie przez to że  jest napisana w bardzo prosty i czytelny sposób, nie ma tu zbędnych przerysowań postaci, a te są bardzo dopracowane. Problem w tym, iż teraz boję się zajrzeć do skrzynki ;P

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu DREAMS.

 

%d bloggers like this: