#kobieta, #dzieci, #zabawa, #testy, #recenzje, #opinie, #przepisy, #diy, #fotografia, #blogmam, #blogującamama, #instamama, #testyirecenzje, #rzetelneopinie, #women, #kids, #formam #forkids, #dladzieci, #dlamam, #blogparentingowy, #bloglifestyle, #lifestyle, #parenting, #mama, #matka,
Książka - To co kocham

Tylko jeden wieczór – Święta z Krystyną Mirek

Krystyna Mirek jest polonistką która napisała już 22 powieści. Ja nie miałam okazji przeczytać do tej pory żadnej. Książka “Tylko jeden wieczór” jest pierwszą książką tej pisarki. Czas Świąteczny to idealny czas na wczytanie się w takie historie jak ta.

“Czasem kusząca bajka okazuje się pułapką,

a zwyczajne życie może stać się bajką.”

To cytat z tej książki i to jakże prawdziwy. Główną bohaterką jest Sylwia Nowak, słynna aktorka znana jako Amelia Diamond. Sylwia ma rodzinę, dwójkę nastoletnich dzieci i kochającego męża, ale tylko na pozór. Jej życie to tylko pozory, pozory stwarzane na potrzeby jej kariery, sławy, na potrzeby mediów. Sylwia kreuje wizerunek szczęśliwej, ambitnej kobiety sukcesu która ma dosłownie wszystko. Wszyscy dookoła ją podziwiają, podziwiają ją tysiące kobiet które widują ją na ekranie lub mediach. Jak to się ma do rzeczywistości? Otóż Wizerunek szczęśliwej kobiety sukcesu zmienia się w wizerunek kobiety, samotnej snobki, której dzieci wychowuje niania, to ona jest przy nich całymi dniami. Kochający mąż, jest pozorantem, któremu płaci na potrzeby utrzymania swojej kariery i swojego wizerunku. Tak naprawdę, znika na całe dni i noce, ale gdzie? – może się tylko domyślać.

Perypetie Sylwii wzbudzą wiele emocji. Tak jak wzbudziły we mnie. Jaka jednak towarzyszyła mi przez całą książkę? Złość, smutek, żal – I chodzi mi tu tylko o osobę Sylwii. Jak można poświęcić szczęście rodzinne na potrzeby kariery, na potrzeby wizerunku medialnego? Jak można zamknąć się na bliskich, ich świat i potrzeby? Jaki jest powód takiego zachowania? A no może chociażby taki, że nie całe życie Sylwii tak wyglądało. Wcześniej mieszkali na zwykłym polskim, szaro burym blokowisku i ledwo wiązali koniec z końcem. Rola w serialu którą otrzymała po udziale w castingu była ich wybawieniem. Serial zyskał taką popularność że Sylwia przestała  bać się o losy swojej rodziny, wreszcie mogli zamieszkać w wymarzonym domu, wreszcie przestała zamartwić się czy pieniędzy wystarczy do przysłowiowego 1. Innymi słowy stać ich było na wszystko. Co jednak ją tak zmieniło? Każdy z nas pewnie byłby takim jak wcześniej, jednak nie ona. Co tu się stało? Dlaczego Sylwia tak bardzo zanurzyła się w pracę, karierę? To na nią spadł obowiązek ratowania sytuacji materialnej rodziny, dlaczego mąż jej nie wspierał? Wydał mi się osobą,  która czekała tylko na wygodniejsze i łatwiejsze życie jakim wreszcie się stało. Lekkoduch który według mnie traktował ja i całą rodzinę jako źródło dochodu, lepszego życia. Przez cały czas próbowałam zrozumieć naszą bohaterkę i nie potrafiłam tego zrobić.

Życie Sylwii stanęło pod znakiem zapytania, jej  perfekcyjne , szczęśliwe na pozór życie , wizerunek jaki budowała przez tyle czasu mógł lec w gruzach. Dlaczego? Otóż powodem była śmierć jej jedynej siostry, której stratą też nie specjalnie się przejęła. Jednak nie mogła sobie pozwolić by jej życie zmieniło tor, musiała zająć się córką siostry, dla której była od teraz jedyna rodziną. Musiała stać się rodzicem zastępczym dla dziewczyny której nie znała, nic o nie wiedziała. Przeraził mnie fakt, że nie bała się tego, lecz tego że to może zrujnować jej życie, ze kłamstwo na potrzeby mediów wyjdzie na jaw. Że wreszcie ktoś dostrzeże jak jej życie wygląda naprawdę. Nigdy wcześniej nikogo do siebie nie dopuszczała aż tak blisko. Wszystkich trzymała na dystans, współpracownicy, podwładni wręcz się jej bali, przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Jej ułożone spokojne życie, przestało takie być wraz z pojawieniem się siostrzenicy.  Jak jej losy potoczyły się dalej ? Losy Sylwii przeplatały się z losami innych postaci, które jednak mocno przyćmiła, np Pani Zosia której życie wydawało się iście cukierkowe. Na jej życiu rysował się również kryzys jednak ciut inny, problemy rodzinne syna,  i przyjacielskie. Jednak one nie przekreślały tego jaką naprawdę była osobą, nadal była życzliwa i przyjacielska, zawsze wszystkich starała się wspierać czy to obcy czy też nie. Widać różnicę między nią a Sylwią.

Cała akcja toczy się w trakcie Świąt, w iście świątecznym klimacie. Czas miłości radości, rodzinnego ciepła którego tu mi zabrakło. Książka opowiada o konfliktach rodzinnych, miłości, stracie, o czymś co może dotknąć każdego z nas. Czyta się ją bardzo szybko, jednak oczekiwałam czegoś głębszego, jakiejś większej, bardziej spektakularnej przemiany głównej bohaterki. Liczyłam że znajdę odpowiedzi na nurtujące pytania jednak nie znalazłam. Mimo to sama akcja, sama fabuła bardzo przypadła mi do gustu. Pani Krystynie udało się pokazać, to co chyba miała zamiar zrobić. Pokazać to co jest w życiu najważniejsze, to o co warto walczyć, że zawsze mamy jakiś wybór. Potrafiłam postawić się na miejscu Sylwii, porównać swoje – nie bajkowe życie z jej wyidealizowanym na potrzeby kariery życiem i wiem że za nic w świecie nie postępowałabym tak  jak ona, nie umiałabym nie doceniać tego co mam z powodu większej ilości pieniędzy, sławy… a może tylko tak mi się wydaje. To musiało by się wydarzyć. Z przyjemnością wczytam się w inne powieści Pani Krystyny.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję :

 

 

%d bloggers like this: