#kobieta, #dzieci, #zabawa, #testy, #recenzje, #opinie, #przepisy, #diy, #fotografia, #blogmam, #blogującamama, #instamama, #testyirecenzje, #rzetelneopinie, #women, #kids, #formam #forkids, #dladzieci, #dlamam, #blogparentingowy, #bloglifestyle, #lifestyle, #parenting, #mama, #matka,
Ja i moje rozważania.,  My i nasze dni

Walka o Cyc, nasza pierwsza historia – Tymon.

Nie znam osobiście kobiety która wolałaby karmić swoje dziecko MM aniżeli piersią. Widzę jednak, że coraz częściej karmienie piersią sprawia problem. I o tyle dobrze jeśli matka pokarm odciąga, to gorzej jeśli przy napotkanym problemie rezygnuje. Opowiem Wam moja historie, a dokładniej 3 i to każda na swój sposób inna. 7 lat temu gdy urodził się Tymon, nastawiona na poród naturalny wyłam jak bóbr gdy okazało się ze musi być CC. Gdy w 3 dobie przynieśli mi syna, bo dopiero wtedy przeszłam na normalną salę. Okazało się że syn ładnie je, ale z butli. Próby Cyca pełzły na niczym. Raz, drugi, trzeci i dziesiąty i nic, wreszcie nawał i odciąganie. I to tym mlekiem karmiłam Tymcia. Nie otrzymałam od położnych żadnej pomocy, żadnego wsparcia, samodzielne próby nie skutkowały, a pokarmu po nawale z dnia na dzień było coraz mniej. Przedostatniego dnia trafiła się położna która większość swojej zmiany spędziła ze mną by powalczyłą o naturalne karmienie piersią. Od niej nie usłyszałam złego słowa,ze się denerwuje i dlatego on to czuje i nie chce wtedy Cyca. Ona widziała  ze jestem spokojna, ale Tymek dostawał szału,nie umiał, nie chciał piersi, ani przez nakładę, ani bez. Pokazała pozycje z którymi mogę poeksperymentować, jednak nic nie działało. To ona dodawała otuchy, rozmawiając ze mną, przekazując różne historie, opowiadała ze nie raz potrzeba na to czasu i zaleciła spokojne próby, bez pośpiechu, nic na siłę bo będzie jeszcze gorzej. Przecież nie będę pchać dziecku na siłę piersi do buzi bo to je tylko zrazi. Zaleciła środki jak mogę pobudzać laktację by jej nie zgubić, a zależało mi by utrzymać ją jak najdłużej. Po powrocie do domu próby odpuściłam pokarm zanikł po 3 miesiącach całkowicie, mimo herbatek, regularnego odciągania. Tymon skazany był na MM i to jeszcze dla alergików z nietolerancja laktozy. A co ja słyszałam? Tylko teksty typu ” to twoja wina “, ” musisz, no zrób coś” “jak to nie chce cyca, co nie umiesz karmić?” To raczej nie są słowa wsparcia,które chce słyszeć młoda mama. Łatwo jest osądzać, szkoda że z taką łatwością nikomu nie przychodziła pomoc czy poświecenie chwili by sprawdzić jak nasza walka wyglądała. Tymek przyzwyczaił się do smoczka i to jeszcze nie o byle jakim kształcie, musiał być to anatomiczny smoczek. Do dziś żałuje ze nie było mi dane karmić go piersią, że nie dostał tego co najlepsze w jak największej ilości i jak najdłużej. Wiem jednak, ze zrobiłam co mogłam by tak było, a natura chciała inaczej. Każda ciąża, każda przygoda z karmieniem jest inna, są mamy które nie mają z tym problemu, dzieci z łatwością chwytają pierś i się najadają. Są jednak przypadki gdzie tak łatwo nie jest. Potrzeba czasu i wspomnianego wsparcia, pomocy. Jeśli go nie mamy, a jesteśmy traktowane z góry, osądzane ze nie radzimy sobie, że to nasza wina, że nie potrafimy, to wtedy właśnie odpuszczamy i skazujemy się na przygodę z MM. Często brak nam sił o walkę, a przecież to dla dziecka byłaby ta walka. Dlatego na takie osądy nauczyłam się przymykać oczy, nauczyłam się jednym uchem wpuszczać i drugim wypuszczać. Chwytam tylko te rady które warte są uwagi. I Wam radzę to samo a wygramy tę nierówną walkę.  Post powstał nie po to by Wam radzić, nakazywać, ale po to by pokazać że nie zawsze jest z tym różowo. Jest to pierwszy post, a będą jeszcze dwa.  z Serii walki o Cyc. Powstaną też pokrewne, które może choć ciut pomogą karmiącym mamom.