Last Christmas – Czyli Świeta Święta i po Świętach – Fotorelacja.

at

Świątecznych wspomnień czar 😉

Opowiem wam ciut o moich wspomnieniach i tegorocznych Świętach. Jeśli tak jak ja lubicie kolędy to podrzucę wam kilka polskich i tych zagranicznych przy których ja pracowałam w domku i świętowałam a przy których wy możecie zanurzyć się w lekturę. 

Kto z nas nie lubi Świąt Bożego Narodzenia? Jest ktoś taki? 
Ja uwielbiam z niecierpliwością czekam na ten magiczny czas.  Uwielbiam te Świąteczne przygotowania, porządki, dekoracje, szał zakupowy za prezentami. Wreszcie choinka i kolędy, czas Świętowania z rodziną, najbliższymi i uśmiechnięte buzie dzieciaków na widok prezentów. 
Przypominają mi się wtedy czasy mojego dzieciństwa:
Świątecznych wspomnień czar…
Z czym kojarzą wam się Święta? Święta kojarzą mi się z ciepłem, ciepłem rodzinnej atmosfery. Z czasami mojego dzieciństwa. Gdzie w domu już od początku grudnia panował gwar związany ze świątecznymi porządkami. Z częstymi wypadami na zakupy, by potem móc zając się pichceniem. Kojarzą mi się z dziecięcą wiarą w magię Świąt. Magię Świętego Mikołaja. Pamiętam jak z bratem wierzyliśmy że to Mikołaj przybywa w nocy z 5 na 6 grudnia w swoich magicznych saniach z Cudnymi reniferami i pomocnikami elfami, którzy w nocy gdy wszyscy śpią przystrajają dom, ubierają świąteczne drzewko. Pamiętam ja udawaliśmy ze śpimy podczas gdy tak naprawdę czekaliśmy aż wszyscy zasną byśmy mogli skryć się w kącie i przyłapać Świętego na wizycie, który sprawdzał czy dzieci są grzeczne czy nie i odhaczał to na swojej liście. Kończyło się to tym ze zasypialiśmy a rano babcia budziła nas herbatką pomarańczową z cynamonem. Albo gorącą czekoladą. A choinka stała w przy balkonowym kącie ubrana i piękna jak nigdy a dom był świątecznie przystrojony. Pamiętam jak często tata nas nabierał podczas gdy czatowaliśmy i zasypialiśmy, a ten budził nas dzwoneczkami już po tym jak z mamą drzewko ubrali. A my żyliśmy w niewiedzy, i wierzyliśmy ze przespaliśmy wizytę Świętego i elfów. Pamiętam zapach Świątecznych domowych potraw które przeplatały się z aromatem dekoracji z pomarańczy i goździków, oraz bluszczu do podłóg. A najbardziej zapach zupy grzybowej z osobiście nazbieranych i ususzonych grzybów. Pamiętam, jak w dzień Wigilii Dziadek zbierał nas w pokoju,z zasiadał w swoim fotelu i opowiadał przeróżne historie, podczas gdy mama, z babcią szykowały kolację Wigilijną. Gdy wszyscy razem wyglądaliśmy na pierwszą gwiazdkę,gdy razem zasiadaliśmy do wigilijnego stołu i dzieliliśmy się opłatkiem. I gdy jak co Wigilia całą rodzinką wyruszaliśmy do pobliskiego kościółka na Pasterkę. Cała nasza rodzinka uwielbiała śpiewać kolędy i pastorałki, które towarzyszyły nam przez całe święta. Pierwszy i drugi dzień zaczynaliśmy od obfitego śniadania zaraz po rozpakowaniu prezentów a potem ruszaliśmy w odwiedziny do rodzinki, znajomych i przyjaciół. Gdy był śniegu zawsze toczyliśmy bitwy na śnieżki i robiliśmy aniołki na nim. . Właśnie to kojarzy mi się ze Świętami. Rodzinny wspólny czas. To ciepło które płynie z każdego z nas. Teraz gdy sama mam dzieci i widzę w ich oczach ten blask na samą myśl o Mikołaju, o choince o prezentach. Wracam myślami do czasów swojego dzieciństwa. I staram się zakorzenić w nich tą samą magię co moi rodzice we mnie.

Tak więc już od Listopada Tworzyliśmy nasze dekoracje świąteczne, kartki które miały nieść nasze życzenia w świat wraz z opłatkiem. Przypomnę wam co nie co o ich powstawaniu:
Może kogoś to natchnie na następne Święta…
Tymczasem oto kilka Fotek z tego Świątecznego okresu. Nie będzie ich wiele, może nie rewelacyjne, ale takie nasze , rodzinne…Choroba nie dawała za wygraną ale my także się nie poddawaliśmy.
Ona i mieszkanko wysprzątane od dechy do dechy, i pozostało tylko gotowanie i dodawanie ostatnich dekoracyjnych drobiazgów a wszystko w blasku świec, choinki i kolęd. Szkoda ze za oknem mrozu i śniegu brak.  
Produkcja naszych pierniczków 😉 

 Relaks po Ostatnich Świątecznych przygotowaniach. Kawa o północy…hm Czemu nie odpoczynek mi się należy. a po tym wszystkim jakoś spać mi się nie chciało i zastanawiałam się czy wszystko dopięte jest na ostatni guzik przed Wigilią. A ta w tym roku miała być u nas.
A więc tak…Choinka jest, jest!Dekoracje są, prezenty są. Mieszkanie wysprzątane. Kartki Świąteczne w drodze. Bigos ugotowany kilka dni wcześniej, z mnóstwem grzybów i na suszonych śliwkach z odrobiną wina. Piernik jest, pierniczki także. Sałatka warzywna i z tuńczykiem gotowe. Pierwszy raz od 8 lat robiłam pierogi i nawet wyszły. Kapuśniaczki gotowe. śledziki w śmietanie i po kaszubsku gotowe. Rolada z przepisu mamy chłodzi się w lodówce. Deser…Śmietanowiec z przepisu starych znajomych także….Dużo by tego wymieniać…Jutro jeszcze barszczyk z uszkami, grzybowa i rybki dojadą. Pozostaną jeszcze sosik grzybowy, kasza, ziemniaczki, makaron. A póki co relaks.
 No i nadeszła Wigilia…Czas Zadumy i bardzo rodzinny czas. Czas marzeń i życzeń…Czas oczekiwania na Tego jedynego najważniejszego, bo przecież to o Narodziny Jezusa Chrystusa tu chodzi. Może i nie jestem zbyt religijna, nie biegam co niedziela do kościoła. Ale swoją wiarę mam i tego nikt mi zabierze i nie będzie wciskał swojej.
Mniejsza o to. Nadchodzi ten czas, wyglądania na rodzinkę no i na pierwszą gwiazdkę.Stół nakryty i wszystkie potrawy gotowe…Chyba nawet więcej niż te 12 tradycyjnych.
Czy pamiętacie o dodatkowym nakryciu? Nakryciu dla niespodziewanego, strudzonego gościa? Ja tak, jak co roku zawsze takowe u nas jest.
 

Wigilia i po Wigilia, była kolacja, śmiech i łzy przy życzeniach, ale najwięcej śmiechu gdy odwiedził nas Mikołaj. Jak to stwierdziły dzieciaki Był to pomocnik tego prawdziwego Świętego Mikołaja bo nie przypominał tego z tej specjalnej wiadomości dla nich. Aż ją wam pokaże.
 https://www.facebook.com/PrzedeWszystkimKobieta/videos/1675118702768781/?theater
Nie wstawię wam Niestety nic z wizyty Świętego Mikołaja póki nie wyrazi na zgody 😉
Najważniejsze ze dzieci zadowolone i każdy dostał jakiś swój drobiazg i był szczęśliwy.

Świąteczny poranek i rozpakowywanie pierwszego prezentu

(Dziękujemy Schwytane Chwile i Wader)


Moim szkrabom nie tylko prezenty sprawiały radość choć pewnie one tę największą. Ale przygotowania, oczekiwanie także. Później pochwalimy się naszymi prezentami.  Te święta minęły zdecydowanie za szybko…Przez chorobę nie zdążyliśmy się nimi nacieszyć ;)Jeśli chodzi o prezenty to nie wiem jak u was ale u nas było tego chyba ciut za dużo. Dzieciaki nie wiedziały za co się złapać i nie potrafiły niczym się tak w 100 % nacieszyć. Choć prezenty trafione idealnie. dokładnie takie jak z listów dzieciaków.
Zostawcie jakiś ślad po sobie jeszcze Wasze Święta były równie udane, a może i bardziej. Podzielcie się swoimi wspomnieniami.
A kolejne za niecały rok 😉

 

 

Share:

Tylko Kobieta