Dzieci,  Ja i moje rozważania.

Kiedy infekcje nawracają, i nawet antybiotyk nie pomaga, warto sprawdzić czy…

Ostatnie miesiące to jakiś horror. Łudziłam się że po przedszkolu będzie łatwiej, infekcji będzie mniej, jednak się przeliczyłam. Tym razem zaczęło się już w listopadzie, od Liliany. Kaszel, tak męczący że całe noce nie spałyśmy, leczenie domowymi sposobami typu majeranek, tymianek nic nie dało. Syropy różnego rodzaju, witaminy, no nic a nic.  Skończyło się antybiotykiem ze względu na silne zapalenie oskrzeli, pobyt w domu 2 tygodnie. Początek grudnia Tymon, ta sama bajka, lek za lekiem, domowe syropy, witaminy, syropy na kaszel, różne przeróżne i nic, skończyło się niestety antybiotykiem, jednak zapalenie z oskrzeli zeszło na płuca, zmiana leków i pod znakiem domowego szpitala w domu, dlaczego domowego bo po za mężem każdemu coś dolegało. Lilka zaś znów kaszlała, nie jakoś mocno, osłuchowo niby oki, ale jednak ja to drażniło i znów to samo syropy hamował na chwilkę. I tak do tego doszłam ja, z gorączką, ledwo co mówiąca, i też domowe sposoby spełzły na niczym. Antybiotyk jeden nie pomógł, dopiero drugi dał efekt. Niestety katar u Nika, przeistaczał się w kaszel coraz gorszy i gorszy. Również antybiotyk, który tu także nie pomagał. Skończyło się silnymi dusznościami i  zapaleniem płuc, tak że bez słuchawek słychać było zmiany. W stanie średnim trafił na oddział. Tam wprowadzono mocniejsze dawki inhalacji, antybiotykoterapie dożylną i doustna że względy na podejrzenie zakażeniem Mycoplasma pneumonia lub zakażenie wirusem RSV. To okazało się trafne. Choć RSV ujemny to jednak dodatni okazał się wynik na Mycoplasmę pneumonia. Odpowiednio dobrany antybiotyk i efekt z dnia na dzień, coraz bardziej zadowalający. Po tygodniu obserwacji że znaczna poprawa wypisanie do domu z zaleceniem kontroli u siebie. Niestety po badaniach Tymcia i Lilianki także stwierdzono bakterie Mycoplasma pneumonia. Jest to jedna z trudniejszych do z diagnozowania, gdyż nawet w swojej budowie bardziej przypomina wirus. Bakteria ta powoduj częste infekcje górnych i dolnych dróg oddechowych, w nielicznych przypadkach także zapalenia zatok, ucha środkowego, mięśnia sercowego czy stawów. Ze względu na swoją budowę, i zachowanie w organizmie bardzo trudna w leczeniu.

Jak rozpoznać, choćby po tum że domowe sposoby i antybiotyk nie pomagają. Musi być to antybiotyk z grupy makrolidów lub tetracyklin jak chociażby doksycyklina. Niestety te podawane najczęściej nie zadziałają. Mogą na chwilę uśpić, zaleczyć objawy, a my wciąż jesteśmy nosicielami, tak może być nawet kilka miesięcy. Okres inkubacji tej choroby to 7 do 14 dni, przenosi się drogą kropelkową. W środowisku domowym tak jak u nas trudno było by tego uniknąć, zupełnie jak w przypadku ospy. Aby sprawdzić podejrzenie zakażeniem tą bakteria należy wykonać badanie krwi IgM na przeciwciała  typowe dla tej bakterii, idąc do pierwszego lepszego laboratorium już będą wiedzieć jakie wykonać gdy wspomnicie nazwę. Niestety z tego co mi wiadomo od naszej Pani doktor i nie tylko, skierowanie na NFZ na nosicielstwo tej bakterii może wystawić alergolog lub pulmunolog, inaczej rzecz ujmując specjalista. Jednak terminy długie, wizyty prywatne drogie, a samo badanie prywatnie w laboratorium to koszt od 20 do nawet 70 zł zależnie od punktu. Odpowiednio dobrany lek sporo nam ułatwił. Więc jeśli borykacie się z podobnymi objawami a nic nie działa to warto sprawdzić. Bowiem każda bakteria nawet ta nie pozorna w różnych organizmach może wyrządzić mniejsze lub większe szkody. Aby upewnić się czy już jesteśmy zdrowi warto po kuracji zrobić kolejne badanie które potwierdzi czy kuracja działa czy też nie. Kuracja antybiotykiem trwać może od 14 do nawet 21 dni, ale warto. Posłuchajcie doświadczonej już w kwestii tej złośliwej bakterii, mamy 3 smyków. Powiem Wam ze to długa droga. Kolejna kontrol nas czeka bo szczerze mówiąc objawy jeszcze nie puściły a sama kuracja trwać może nawet do 21 dni, a jak to z antybiotykami bywa, osłabiają nas. Nie jestem lekarzem, nie chcę straszyć, post powstał tylko po to by was w jakiś sposób uczulić na istnienie takiej bakterii i warto sprawdzić. Nie wiem ile u nas to tak naprawdę trwa i ile trwać będzie, z tego co wiem nosicielem może być każdy niekoniecznie chory. Może być to osoba która przejdzie to bez większych problemów i koniec historii a jednak zaraża. Post zaktualizuję gdy tylko sprawa u nas się wyjaśni, a mam nadzieje ze będzie to już na dniach 😉 Jak wspomniałam wcześniej, bardzo podobne objawy daje wirus RSV. Również rzadko leczenie domowymi sposobami nie pomaga, antybiotyki tez średnio. Niko miał pobrany wymaz z noso gardła na nosicielstwo. U nas wyszedł ujemny, więc oki. Aczkolwiek leczenie  wymaga jedynie silnych inhalacji zwłaszcza gdy dochodzi do silnych duszności. Bowiem zakażenie tym wirusem objawia się zapaleniem począwszy od tchawicy, krtani po oskrzela i płuca. Często przy silnych dusznościach i zapaleni płuc  konieczna jest hospitalizacja i kontrolowanie  natlenienia czyli saturacja, to jednak konieczne jest w drastycznych przypadkach które  dotykają dzieci, nawet noworodki. 

Ostatnio jak widać bakterii i wirusów powodujących silne infekcje górnych i dolnych dróg oddechowych przybywa. My już dawno zaopatrzyliśmy się w inhalator i polecam każdemu, na rynku jest ogrom tego typu sprzętów, nawet w bardzo przyjaznych dzieciom wzorach typu hipcio, czy biedronka. Ostatnio natknęłam się także na sprzęt do pomiaru natlenienia krwi – tak zwany pulsykometr czyli saturator. Kiedyś sprzętem wspierającym mamy w infekcjach, który umożliwiał kontrolę organizmu, to termometr rtęciowy. Z biegiem lat tych sprzętów przybywa, od termometrów dotykowych, na podczerwień, po cieśnieniomierze, inhalatory, i właśnie pulsykometry. My nad zakupem takiego intensywnie myślimy <3 Są to sprzęty przy takich infekcjach niezbędne, zwłaszcza inhalator, bo inhalacja to na równi z antybiotykiem podstawa leczenia.

Post ku przestrodze. Więcej na bank dowiecie się u swoich lekarzy. Życzymy wam zdrówka<3

Leave a Reply

%d bloggers like this: