#kobieta, #dzieci, #zabawa, #testy, #recenzje, #opinie, #przepisy, #diy, #fotografia, #blogmam, #blogującamama, #instamama, #testyirecenzje, #rzetelneopinie, #women, #kids, #formam #forkids, #dladzieci, #dlamam, #blogparentingowy, #bloglifestyle, #lifestyle, #parenting, #mama, #matka,
Ja i moje rozważania.,  My i nasze dni

Walka o Cyc, nasza druga historia – Liliana

O pierwszej mojej przygodzie z karmieniem czytaliście. Za drugim razem, gdy urodziła się Liliana mogłam od razu przystawić ja do piersi, dostałam ją na brzuch, i nigdy tej chwili nie zapomnę ponieważ przy Tymciu tego momentu nie mieliśmy. Jednak ciężki poród o którym wiecie, spowodował ze nie miałam sil by utrzymać ją dłużej, zabrano ja na badania ja zasnęłam. Potem okazało się ze zarówno Liliana jak i ja borykamy się z silnymi komplikacjami poporodowymi. Silna infekcja wewnątrzmaciczna u Lilki i jej pobyt w inkubatorze, podpięta pod pompę infuzyjna z glukozą i antybiotykiem. I choć chciałam być przy niej to u mnie także stwierdzono infekcje, do tego doszedł, fakt iż nie mogłam chodzić jak okazało się później miałam rozejście spojenia łonowego, oraz naruszenie stawów krzyżowo biodrowych i biodrowych co skutecznie uniemożliwiało mi chodzenie, siadanie, obracanie się na boki. Silne leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, antybiotyki i fakt iż muszę leżę skazały Lilianę na MM. Nie było szans nawet na odciąganie by utrzymać laktacje, chociażby dlatego bo i tak tego mleka Lili by nie dostała. Do tego wlepiono mi Bromergon, lek na zahamowanie laktacji, żeby nie było nawału i by nie wdał się kolejny stan zapalny. Lek ten jednak odstawiłam ze względu na uboczny skutek- podnosi ciśnienie. Ale nie tylko dlatego, chęć karmienia piersią była silniejsza, i choć lekarze stwierdzili ze ilość leku jaką wybrałam i fakt iż mleka nie ma to znaczy ze już nigdy nie będzie. Jednak po powrocie do domu gdy ból był do zniesienia, bez leków można było się obyć chwile niepokoju u Lili sprawiły że odruchowo przystawiałam ja do piersi. Lili radziła sobie rewelacyjnie, potrafiła chwycić, nie miała problemu z ssaniem, i szybko zasypiała przy cycu. Jakie było moje zdziwienie kiedy któregoś dnia poczułam silny ból piersi po czym po ściśnięciu, przy przystawianiu Lili pojawiło się mleko. Jaka to była radość. I tak Liliana, mały głodomorek wisiała na piersi do 6 miesiąca życia, była jednak dokarmiana MM gdyż mojego było jej mało, i tu również poszły w ruch herbatki inne suplementy wspomagające laktacje. Jedna porcja MM dziennie lub kilka dni to nie tragedia, i jestem mega zadowolona ze choć tyle udało się wywalczyć.  Jak widać ta historia różni się się znacznie od przygody z Tymciem. I tak każda z nas jest inna, każda ciąża, połóg i przygoda z karmieniem będzie inna. To nasza sprawa czy zdecydujemy się walczyć o pierś czy nie i nikt nie powinien w to ingerować siłą. Choć naprawdę Warto powalczyć choćby z tych dwóch powodów – jest za darmo oraz zawsze pod ręką, gotowe do podania bez zbędnych butelek i przygotowywania.  Zanim podejmiemy tą ostateczną decyzję warto przeanalizować wszystkie za i przeciw.