#kobieta, #dzieci, #zabawa, #testy, #recenzje, #opinie, #przepisy, #diy, #fotografia, #blogmam, #blogującamama, #instamama, #testyirecenzje, #rzetelneopinie, #women, #kids, #formam #forkids, #dladzieci, #dlamam, #blogparentingowy, #bloglifestyle, #lifestyle, #parenting, #mama, #matka,
Ja i moje rozważania.

Tolerancja w szkole – warto o tym rozmawiać z dziećmi.

Zapewne na swojej drodze codziennych spraw, zdarza Wam się spotkać osobę niepełnosprawną. Często na wózku, często są to dzieci np z zespołem Downa. Jak wy reagujecie? Jak reagują Wasze dzieci? Czy tłumaczycie? Rozwijacie, czy raczej wymijacie temat, odwracając wzrok? Jak to u was jest? Jest to ogromnie trudny temat, ale nie może być tematem tabu. Nie możemy pozwolić n to by osoby z niepełnosprawnością były dyskryminowane, czy wyśmiewane tylko z powodu nie wystarczającej wiedzy. Warto poświęcić, parę minut przystanąć, szepnąć słowo gdy dziecko wytknie palcem. Zwykłe przepraszam, próba wyjaśnienia dziecku sprawi że ta osoba poczuje się lepiej, warto zaszczepiać dzieciom taką wiedzę, zasadę iż człowiek niepełnosprawny wcale nie znaczy zły, gorszy. Są to ludzie tacy jak mi, którzy tak jak my czują, kochają, żyją każdą chwilą, walczą o każdy dzień, lepszy dzień, lepsze jutro. Często wymaga to od nich jeszcze większego wysiłku, większego niż od nas. To jest ważne, to się liczy, zasługuje na szacunek i uznanie. Temat obszerny, tak jak i sama niepełnosprawność bo jej rodzajów też mamy ogrom. I to właśnie jej poświęcona jest kampania społeczna #niepełnoSprawni . Kampania ta organizowana jest przez dwie super kobietki <3 Wysmakowana oraz@monikaniezwykla z Z pamiętnika wózkersa Jaki jest cel?


♿️pokazanie problemów z jakimi borykają się osoby niepełnoprawne
♿️ pokazanie, że osoby niepełnosprawne też mogą cieszyć się życiem
♿️ uświadomienie, że niepełnosprawnych nie można dyskryminować.

Czy ja rozmawiam o tym z dziećmi? Tak!!! Nie jest to może u nas codzienny temat, ale ważny. I gdy pojawi się jego zalążek w domu, na spacerze, w szkole czy przedszkolu. temat obszerny jak rzeka.Jednak warto choć spróbować porozmawiać o tym z dziećmi. Niepełnosprawność nie ma tylko jednego oblicza a setki. Z powodu zwykłej nieświadomości, niewiedzy dzieci mogą być bardzo okrutne, sprawić ogromną przykrość dziecku w klasie, czy przedszkolu, a w większym gronie zjawisko to przybiera a sile i może być jeszcze bardziej okrutne. Obrażają, poniżają, nie wczuwając się w role kolegi lub koleżanki. Jest to bardzo przykre. Gdy pierwszy raz spotkałam się z tym że Tymon i Lilia wytknęli palcem koleżankę z przedszkola tylko dlatego że nosiła protezy usztywniające nóżki, było mi źle. Padły słowa: Dziwna,mamo po co jej to, śmiesznie wygląda. Wiem że dziewczynka to słyszała, jej mama także, uśmiechnęła się do mnie a ja poczułam ze zawiodłam. Zaraz po powrocie do domu musiałam poruszyć ten temat, no nie mógł mi umknąć, a o nie. Zaprosiłam dzieci do łózka, przed wieczorna bajką i przypomniałam im tą dziewczynkę, Lila parsknęła śmiechem, miała wtedy niespełna 3 latka, mogła nie rozumieć, miała do tego prawo, Tymon miał niespełna 5 lat. Jednak to nie tłumaczy ich zachowania, za to pokazuje mnie jako matkę która nie uczula dzieci na to że nie wszyscy są idealni, nie wszyscy są w pełni sprawni. Od tego momentu poruszamy często taki temat. Wytłumaczyłam im co mogło dolegać koleżance spotkanej w przedszkolu. Nie był to gips, a protezy usztywniające, dziewczynka poruszała si na wózku, nie inwalidzkim, zwykłym, jednak bez pomocy mamy nie wstała samodzielnie. Nie zrobiła samodzielnie ani jednego kroku. Domyśliłam się że to nie jest zwykła wada postawy, a mama dziewczynki wyjaśniła mi że cierpi na wiotkość mięśni nóg. Wiotkość wrodzona, i jeśli u jednych dzieci mija przy rehabilitacji to u niej nie koniecznie, jest dzień gdy radzi sobie lepiej, raz gorzej. Do tej pory posiada miano dziecka niepełnosprawnego, i jest diagnozowana. Dziewczynka mia la na moje oko 5 lat, tego jej mama mi nie zdradziła. Wytłumaczyłam wszystko dzieciom. Opowiedziałam to co powiedziała mi mama dziewczynki. Pokazałam zdjęcia i filmiki dzieci z taki i podobnymi chorobami, dlaczego takie protezy, i inne sprzęty, jak choćby kule, czy wózek są im niezbędne. Niezbędne do tego by móc się normalnie poruszać, by móc choć w części funkcjonować samodzielnie, lub by po prostu mniej bolało. Zadałam pytanie czy gdyby oni mieli taką chorobę chcieliby by ktoś ich wytykał palcem? Czy chcieliby gdyby ich wyśmiano? Czy chcieliby nosić coś takiego gdyby miało im to pomóc mimo iż może nie wyglądają jak inne dzieci. Odpowiadały zgodnie. Ze łzami w oczach Lili zapłakana stwierdziła że nie chce być na to chora i zapytała czy nie będzie. Wytłumaczyłam jej że nie. tak zasiałam w nich ziarenko strachu jednak od tego momentu inaczej patrzą na osobę na wózku czy dziecko. Poprosiłam je najzwyczajniej w świecie by zamiast reagować w ten sposób jak to zrobili, po prostu powiedzieli cześć czy Dzień dobry jeśli to będzie starsza osoba. Że miło będzie gdy zapytają grzecznie np. “Co co dolega?” Oczywiście jeśli chcą, bo pod żadnym pozorem nikt nie zasługuje na to by przez swoje cierpienie był wyśmiewany, bo gdyż robi mu się przykro. A przecież oni także nie chcą, nie lubią tego uczucia. Od tej pory tak właśnie robią. A ja gdy widzimy kogoś w podobnej sytuacji na ulicy nie odwracam wzroku gdy moje dziecko pyta, bo już nie wytykają palcami i na pewno nie wyśmiewają, nauczyły się pytać, jeśli nie mogą zapytać danej osoby, pytają mnie, a ja w miarę możliwości i w miarę posiadanej wiedzy odpowiadam. Nie wybielam, nie ściemniam, tylko opisuję. A jeśli nie potrafię, proszę by dali mi cas na to bym mogła im tej odpowiedzi udzielić. Przy każdej takiej sytuacji staram się pokazywać im na czym polega tolerancja, i że warto innym dzieciom także zwracać na to uwagę. Tymon to już potrafi. Otóż, do Tymka szkoły chodzi chłopiec z nadpobudliwością, tzw Adhd.

Dzieci twierdzą ze jest niegrzeczny, i go nie lubią i mamo ja też nie. Przyszedł kiedyś Tymon ze szkoły z takim newsem. Znał się z tym chłopcem już od przedszkola. Kiedyś Tymka ugryzł, wtedy nie wiedziałam z czym mamy do czynienia. Mamo oni go wyzywają! ale jak pytam? Adh-dowiec ! Mamo ale ja nie. Co mu odpowiedziałam? Mam taka nadzieje ze ty nie, przecież wiesz że to choroba tak? Wiesz dlaczego taki jest a nie inny. Nie musisz go lubić, ale ważna jest co? Tymon zna już słowo – Tolerancja !

Złościł się , i ja także gdy ten sam chłopiec w przypływie agresji popchnął go na ścianę i Tymon chodził ze stłuczonym, sinym łukiem brwiowym, sprawa zgłoszona jego mamie i nie tylko. Chcę Wam tu pokazać ze to także niepełnosprawność jednak inne jej oblicze. Przeraża mnie jednak fakt, że gdy Tymcia kolega, chciał przezwać tego kolegę, Tymon go przyhamował, “Nie mów tak! to nie jego wina! Jest chory.” To imię wszystkie dzieci tak robią. Przeraża mnie także fakt że mama chłopca na takie sytuacje przymyka oko.

Gdy podczas jednej z wizyt koleżanki zaczęliśmy wspominać mój poród, i to w jakim byłam po nim stanie. Padło zdanie – ” Przecież mogli zrobić z Ciebie kalekę, z was kaleki.” To wszystko podsłuchała Liliana, podbiegła do mnie, mocno się przytuliła. Po odwiedzinach, gdy byliśmy sami zaczęły się pytania: Mamo a kto to kaleka? Czemu ciocia tak mówiła? Co się działo gdy mnie rodziłaś? Nie opowiadałam jej nigdy jak było ciężko, nie chciałam jej tym obarczać. Jednak teraz musiałam, sama pytała, nie raz i nie dwa. Zaczęłam od Kaleki – Kurcze no choć to synonim, to na jego dźwięk szlaq mnie trafia i żałuję że nie zwróciłam uwagi koleżance, choć wiem w jakim kontekście użyła akurat tych słów. Wytłumaczyłam jej, z trudem bo z trudem że nie jest grzeczna forma zwracania się do osoby niepełnosprawnej, czy o osobie niepełnosprawnej. Zrozumiała, jednak do dziś nie może zrozumieć tego dlaczego z nami mogło być tak źle, do dziś często wspomina: Mamo , jak dobrze że nic się z nami nie stało jak mnie urodziłaś. Mamo jak dobrze ze możesz chodzić. To słowa 6 latki. Przyszedł wtedy czas na tłumaczenie że osobą niepełnosprawną może stać się każdy z nas, niekoniecznie musimy się tacy urodzić. Dlatego warto jest szanować wszystkich kolegów, zwłaszcza tych z niepełnosprawnością, nauczyć tolerować dzieci niepełnosprawne, przecież to mogliśmy być my, możemy być my. To w ten sposób dotarłam do moich dzieci. Może dla jednych okaże się to brutalny sposób, ale jak dla mnie jedyny.Jedyny słuszny, który odniósł sukces, i mam nadzieje że tak już zostanie.

Musimy pokazać dzieciom że nie wszyscy są zdrowi, w pełni sprawni. Tak jak my. Warto im pokazać że świat nie jest sprawiedliwy, że takie dzieci potrzebują naszego wsparcia, zrozumienia. Często naszej pomocy a nie słów krytyki, czy drwiny. Często nawet najmniejsza pomoc, pomoże im pokonać lęk przed pójściem do szkoły, przed kolejną lekcją, spotkaniem z rówieśnikami. Choć często takie rozmowy mogą wzbudzić strach, to ten strach jest potrzebny by zasiać w naszych dzieciach ziarno empatii której w dzisiejszych czasach brakuje nie tylko dzieciom. To od nas zależy jakie dzieci wychowamy, czy będą potrafiły wczuć się w położenie innej osoby czy taż nie. Czy będą potrafiły pomóc? Czy będą potrafiły stanąć w obronie słabszego dziecka, czy będą potrafiły powiedzieć nie szykanowaniu. Często takie przykre zachowanie naszych dzieci wynika z tego iż rodzice ten temat omijają, boją się, lub co gorsza robią to samo.

To takie nasze spotkania z niepełnosprawnością, z osobami które muszą się z nią borykać. Staramy się je wspierać, i dbać o to by czuły się dobrze w naszym towarzystwie. To najważniejsze. Bo tak nie wiele brakowało by to była także nasza codzienność. Dlatego uczę dzieci szanować wszystkich z jakąkolwiek niepełnosprawnością, przecież to ludzie tacy jak my, tle że muszą ciężej pracować, walczyć o każdy dzień. Chcę Wam pokazać że takie rozmowy przynoszą efekty.

Wpis na potrzeby kampanii #NIEpełnosprawni oraz mojego sumienia <3



#niepełnosprawnisąwśródnas
#NIEdyskryminujNiepłnosprawnych
#STOPdyskryminacji

%d bloggers like this: