#kobieta, #dzieci, #zabawa, #testy, #recenzje, #opinie, #przepisy, #diy, #fotografia, #blogmam, #blogującamama, #instamama, #testyirecenzje, #rzetelneopinie, #women, #kids, #formam #forkids, #dladzieci, #dlamam, #blogparentingowy, #bloglifestyle, #lifestyle, #parenting, #mama, #matka,
Ja i moje rozważania.

KOC- najnowszy wynalazek NFZ a kobiety w ciąży

KOC- Koordynacja opieki nad ciężarną – miało być ułatwienie a jest utrudnienie.

KOC powstał by usprawnić opiekę nad ciężarną, szybsze wizyty, pełen pakiet badań + bezpłatne badania prenatalne. Wybór placówki , lekarza i położnej miał gwarantować poczucie bezpieczeństwa pacjentki, miał dać świadomość tego że w danej placówce kobieta zawsze uzyska pomoc już do samego końca czyli porodu + opieka przez 6 tygodni po porodzie. Jednak jest tu mały haczyk, kobieta która zgłasza się do placówki realizującej umowy KOC z obligowuje się że do porodu będzie korzystać tylko z tej placówki. Taką umowę dostaje w przypadku gdy zmuszona jest z jakiś przyczyn trafić na oddział ginekologiczno-położniczy. Nie może wtedy korzystać ze świadczeń NFZ w innych przychodniach gdyż nie realizują one KOC. A takich placówek w Polsce są 3. Może chodzić prywatnie do każdej innej, byle nie na NFZ gdyż ten nie zwróci kosztów, ponadto w systemie widnieje już informacja o tym że kobieta podlega pod KOC. Problem z głowy jeśli w tej placów e trafi na lekarzy którzy zdobędą jej zaufanie swoim doświadczenie, empatią i profesjonalizmem. Co jeśli tak nie jest?  Tak jest w moim przypadku. Odkąd dowiedziałam się że jestem w ciąży moją radość zaburzał strach spowodowany wspomnieniem o komplikacjach po ostatnim porodzie. Dlatego godziny poświęciłam na to by znaleźć lekarza o najlepszej opinii jeśli chodzi o prowadzenie ciąży. No i znalazłam. Traf jednak chciał że musiałam trafić do szpitala, 3 razy trafiałam na oddział z krwawieniami do szpitala w którym jedynie podleczyli i na ostatniej wizycie dopiero stwierdzili od czego mogą być te krwawienia po czym wspomnieli o proponowanych rozwiązaniach, jednak nic nie robili bo nie chcieli mieszać się lekarzowi prowadzącemu. Los chciał że nie doczekałam wizyty u prowadzącego lekarza. Zaplanowana wizyta na badaniach prenatalnych zakończyła się kolejny plamieniem i silną częstotliwością skurczową oraz faktem iż moja szyjka macicy jest jak na ten tydzień tak krótka jak u kobiet po 34 tygodniu czy nawet w późniejszym. Zakończyło się to skierowaniem do szpitala. Lekarz polecił mi szpital w innym mieście niż moje, po wizytach w swojej mieścinie zdecydowałam się na wizytę w tamtym szpitalu, był to szpital w którym rozważałam poród ze względu na dobrych lekarzy dyżurujących na oddziale. Jednak i tam po za podaniem leków lekarze potwierdzili stan szyjki i jej niewydolność. Po czym nie zrobili nic w związku z kiepskimi wynikami badań krwi czy moczu, chodzi mi o kontrolne badanie chociażby by sprawdzić czy jest poprawa po otrzymanych lekach.  Następny i ostatni lekarz co do opinii którego wolę się już nie wypowiadać robiąc mi usg stwierdził że szyjka jest krotka ale jedna dłuższa niż mi wcześniej badali, a z tego co wiem samoistnie raczej nie miała by szans się wydłużyć a po za tym wpierał mi że taka moja natura, że jedne kobiety mają tak a inne inaczej. Że może cały czas mam taką – ot tak po prostu. Robił ze mnie kretynkę która pierwszy raz w ciąży jest, która nie zna swojego organizmu, która nie potrafi rozmawiać z lekarzami o swoim stanie zdrowia, która nie potrafi odczytać wyników – które są opisane przez innych lekarzy – innymi słowy kwestionował innych lekarzy między innymi tych z którymi pracował na oddziale. Już wiem że z tym panem nie chcę mieć do czynienia.  Dopiero Ordynator oświecił mnie.widząc wcześniejsze.badania ze.moja.szyjka nie nadaje się na szew gdyż mógłby bardziej zaszkodzić niż pomóc. Po za tym wspomniał o pessarze którego szpitale nie zakładają bo nie jest refundowany, a na koniec dodał ze wypisuje mnie do domu z leczeniem zachowawczym w postaci łykania witaminek, żelaza, luteinki oraz przymusowym leżeniem i tylko leżeniem bo inaczej szyjka puści. Radził także by jak najszybciej założyć pessar. No i tu pojawia się moje pytanie gdzie jest ta skoordynowana opieka? Co z możliwością wyboru odpowiedniego dla nas lekarza? Bo, no przepraszam ale lekarz który mnie wypisał według mnie nim nie jest, przynajmniej dla mnie. Co z tego że na oddziale pracuje kilku godnych zaufania lekarzy, jeśli już w podległej poradni K, już nie? Z Bogiem sprawa jeśli ciąża przebiega wzorowo, wtedy każdy lekarz będzie wzorowy, gorzej jeśli pojawią się problemy i komplikacje bo z takimi ciążami z doświadczenia wiem, niektórzy lekarze sobie nie radzą. Jest z tej sytuacji wyjście, można zrezygnować z KOC jeśli w danej placówce nie odpowiada nam opieka. Można zmienić także szpital w ramach KOC, tyle że na całą Polskę 3 szpitale to ciut mało, tym bardziej że po ostatnim pobycie w takim właśnie szpitalu nie widzę różnicy w opiece nad ciężarną. Pozostaje jeszcze kwestia badań, o ile w KOC mamy je za darmo, a chcemy do lekarza prywatnego iść na wizytę to te same badania będą płatne. Jakie rozwiązanie miały położne i lekarze na oddziale? Jeśli jednego dnia otrzymamy skierowanie na badania z gabinetu prywatnego to dnia następnego możemy iść do lekarza na NFZ, który jeśli będzie miał dobry humor to skierowanie nam przepisze, warunek jeden – musi być to lekarz z poradni podpiętej pod KOC. i gdzie niby ta koordynacja? Te ulepszenia, ułatwienia? Ja ich nie widzę, za to wiem, że mam pod górkę. Teraz mam prywatną wizytę z zabiegiem na pessar, jeśli wszystko pójdzie dobrze to tego samego dnia. Koszt jednej wizyty wraz z pessarem to 350 zł. Jeśli jednak konieczne będą dodatkowe badania to koszt wzrośnie a czas się wydłuży. W tym czasie kiedy leżałam w szpitalu mogłam zakupić pessar i mogli mi go w szpitalu założyć – jednak tego nikt nie zaproponował nawet, w przeciwieństwie do lekarzy w szpitalu do którego trafiałam dotychczas. Czekałam jednak na wizytę  u lekarza prywatnego w celu dokładnego zmierzenia szyjki i zdiagnozowania poprzez USG, bo tam ewidentnie tego zrobić nie potrafili. Szkoda że szpitale nie podejmują się ratowania ciąż przed wcześniejszym porodem ta alternatywną do szwów metodą. Szkoda że NFZ wprowadzając KOC nie wziął tego wszystkiego pod uwagę. Ja sama jeszcze nie wiem jak postąpię, czekam do wizyty u wybranego w poradni K, lekarza. Jeśli nie spodoba mi się dany lekarz, to rezygnuję z KOC i te placówki będę omijać szerokim łukiem. Nie chcę być niczyją niewolnicą, a tak są traktowane pacjentki podpięte.pod KOC. Takie jest moje skromne zdanie, może miałyście już z tym styczność i macie inne zdanie. U mnie ten tydzień jest pod znakiem zapytania. Wiem jedno że jeśli sama o siebie nie zadbam za wszelką cenę to żaden szpital tego nie zrobi z tego wychodzi. Mam nadzieje że wszystko pójdzie szybko i sprawnie. Gdybym nie patrzyła na szpital to pewnie juz dawno było by po wszystkim. Teraz zastanawiam się czy faktyczni chcę rodzić w tym szpitalu który uważałam za lepszy od tego w którym rodziłam ostatnie 2 razy.

Polecam artykuł –

Ciężarne jadą na badania i podpisują zaskakujące deklaracje. “Nikt mi nie powiedział, z czym to się wiąże”