Nie daj Sobie podciąć skrzydeł, nie podcinaj ich sama.

at
nie-daj-sobie-podciac-skrzydel-nie-podcinaj-ich-sama

Bądź Sobą ! nie zmieniaj się ! nie poddawaj się !

Miej marzenia i je spełniaj !

Tego się nauczyłam przez wszystkie lata swojego życia. Mam 33 lata i ciut już przeżyłam, dla jednych to nic  a dla mnie dużo. I to najważniejsze bo żyjemy dla siebie, nie dla kogoś innego. Nie żyjemy pod czyjeś dyktando, choć czasy są takie,  iż mam wrażenie że coraz mniejszy wpływ mamy na swoje życie, na to jak wygląda.

Ile raz słyszeliście zmień się?

Ja sporo, ale zawsze odpowiadałam po co?

I nikt mi nie odpowiedział. W końcu to moje życie, i to ono mnie kształtuje, to co się w nim wydarzyło, to wydarzenia z mojego życia kształtowały prze lata mój charakter, sposób bycia.  Śmierć taty gdy miałam 13 lat, potem mamy gdy miałam 18 lat nauczyły mnie by być silnym, by walczyć o siebie, by walczyć o to co mam, by mimo wszystko mieć plany, marzenia które mogę spełniać.

Wtedy gdy zostaliśmy sami, zdani na siebie, Ja i mój brat, niepełnoletni buntownik, którego na każdym kroku trzeba było pilnować mimo jego 16 lat, dbać by chociaż skończył szkołę, bo różne były jego wybory. A najbardziej musiałam dbać o babcie, to ona cały czas przy nas była, troszczyła się niczym mama. Schorowana, starała się jak tylko mogła bym spokojnie mogła skończyć swoją szkołę. To że byłam zdana na siebie, sprawiło że stałam się bardziej zdeterminowana, w sumie mogłam spocząć na laurach, się ale skończyłam szkołę, nie załamałam się walczyłam o swoją przyszłość. Wyprowadziłam się, wpadałam z jednego związku w drugi, każdy czegoś mnie uczył, tego że nie każdemu należy ufać, że nie każdy myśli i czuje to co mówi.

Że należy brać dystans do każdej napotkanej osoby.  Nie to że nie ufałam, nie wierzyłam nikomu. ale musiało upłynąć sporo wody zanim się to stało.

Śmierć babci, i zachowanie brata sprawiły że zrozumiałam iż nie mogę brać jego życia na siebie, on sam musi je za siebie przeżyć, on sam wreszcie musi zacząć myśleć o tym co teraz i o tym co będzie, ja za niego tego nie zrobię, nie mam takiego prawa, nauczyłam się że nie mogę oczekiwać od kogoś by się zmienił bo sama nie chce by ktoś oczekiwał tego ode mnie, w końcu to jego życie.

Zaczęłam myśleć wtedy dosłownie tylko o sobie. Nie próbowałam nikogo zmieniać, ani zmieniać siebie, nie próbowałam zmienić pijącego chłopaka, po prostu go zostawiłam. Gdy musiałam wyprowadzić się z wynajmowanego mieszkania, w którym mieszkałam z wujem, który także nie stronił od %, fakt nie dzień w dzień, bo miała napady raz na rok, jak wpadł w tango to już na amen, melina w mieszkaniu, więc nie próbowałam tego zmienić, to nie był 1 raz, miałam tego dość, on miał do,iść mojego narzekania, wiec po co miałam się męczyć.

Znalazłam kąt, wyprowadzka ze wsparciem chłopaka, tak przynajmniej wtedy myślałam. Okazało się już na miejscu że właścicielka zmieniał zdanie, że mogę zostać na lodzie, mój chłopak mieszkający tylko z mamą rozłożył ręce…a jak powinien postąpić, jak postąpił by mężczyzna kochający swoją kobietę?? Może to moje złudzenie, może tylko ja naiwnie wierzę ze jeśli kocha to zrobi wszystko i zaoferuje kąt. Przeliczyłam się. Kąt zaoferował mi jego kolega który pomagał przy przeprowadzce, pomógł znaleźć pracę, stanąć na nogi, I już nigdy nie było miedzy nami tak samo… z dnia na dzień, traciłam to co czułam. Zaczęłam zadawać sobie pytanie czy miłość istnieje czy po prostu chcę by tak było…To wszystko, to że się nie poddałam, że pomogli ludzie którzy nie oczekiwali ode mnie zmiany, którzy nie mówili nie dasz rady,sprawiły to że jestem tu gdzie jestem. Ponownie zaufałam, mam rodzinę, raz pracuje raz nie, raz mam pracę raz ją tracę, ale tak po prostu jest. Każdy tak ma i powiem wam że jeśli ktoś ci mówi nie dasz rady, to nie próbuj w to uwierzyć, gdy ktoś mówi zmień się, ani mi się waż. Jeśli ktoś ci wpiera “Inni mają gorzej”  -to to nie znaczy ze masz spocząć na laurach i tolerować to co jest teraz – To nie znaczy że nie możesz chcieć więcej, bo owszem możesz i powinieneś, i ja tak robiłam. To całe życie wpływa na to kim jesteś, jaki jesteś i jakiś w tym cel jest. Życie nauczyło mnie by się nie poddawać, bez względu na wszystko. Jeśli czegoś nie lubisz, nie chcesz to po prostu tego nie rób, jeśli czegoś pragniesz to dąż do tego by to mieć, marz i spełniaj te marzenia, jeśli są w twoim życiu o osoby które chcą Cię na siłę ukształtować , które cię depczą słowami nie dasz rady…Inni mają gorzej…, lub pamiętają o Tobie tylko wtedy gdy sami mają problemy,  a w  Twoich nie pomagają  tylko je potęgują, to warto rozważyć czy te znajomości mają sens. Teraz Jestem mamą i uczę się nowej roli, trudnej roli ale  nie poddam się choć to najtrudniejsza z ról bo odpowiedzialność za drugiego człowieka.

I tu zmienia się moje podejście zmień się, nie rób tego. Bo trzeba odróżnić te słowa  padające z ust obcej osoby do ciebie i Twoje – matki, do swojego dziecka które płyną z troski z miłości, bezwarunkowej. Staram się by życie moich dzieci było spokojne, by  wynosiły z niego samo najlepsze, ale na to nie mam wpływu, nie wiem co los przyniesie.

Reasumując:

Nie poddawaj się !

Nie zmieniaj się dla kogoś !

Nie walcz o tych o których nie warto, którzy nie zawalczą o Ciebie !

Miej marzenia i je spełniaj!

Pamiętaj, nie masz wpływu na wszystko !

Tylko Kobieta